Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz zaczęłam poważnie myśleć o zakupie skutera elektrycznego. To nie była zachcianka ani marzenie o luksusie. Chodziło o coś znacznie prostszego — o możliwość normalnego funkcjonowania i wyjechania dalej niż tylko do najbliższego sklepu czy apteki.
Osoby, które nigdy nie poruszały się na wózku, często nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo męczące potrafią być nawet krótkie dystanse. Czasem kilka dodatkowych metrów oznacza ogromny ból rąk, zmęczenie i konieczność odpoczynku przez resztę dnia. Właśnie wtedy zaczęłam interesować się skuterami elektrycznymi dla osób niepełnosprawnych.
Nie wiedziałam jeszcze, że przede mną będą godziny czytania, porównywania modeli, stres związany z dokumentami i mnóstwo pytań dotyczących wyboru odpowiedniego sprzętu. Dziś wiem jedno — dobrze dobrany skuter potrafi naprawdę zmienić codzienność, ale źle wybrany może stać się bardzo drogim i problematycznym błędem.
Na początku długo się wahałam. Myślałam sobie: „może jeszcze dam radę bez niego”, „może to niepotrzebny wydatek”, „co ludzie powiedzą?”. Tak, osoby niepełnosprawne również czasem przejmują się opinią innych, nawet jeśli rzadko się o tym mówi.
Z czasem jednak organizm zaczął jasno pokazywać swoje granice. Coraz częściej wracałam zmęczona po krótkich wyjazdach, ręce bolały mocniej, a każda dłuższa trasa oznaczała później konieczność odpoczynku przez pół dnia. W końcu zrozumiałam, że skuter nie jest oznaką słabości. To po prostu narzędzie, które ma ułatwić życie — dokładnie tak samo, jak okulary pomagają widzieć, a kula pomaga chodzić.
Kiedy pierwszy raz usłyszałam cenę dobrego skutera elektrycznego, przez chwilę miałam ochotę całkowicie zrezygnować z tematu. Taki sprzęt naprawdę kosztuje dużo i dla wielu osób zakup bez wsparcia finansowego jest po prostu niemożliwy.
Na szczęście istnieją różne formy dofinansowania, choć samo przejście przez cały proces potrafi być ogromnie stresujące. Wnioski, zaświadczenia, poprawki, telefony, podpisy i ciągłe czekanie. Momentami miałam wrażenie, że łatwiej byłoby samodzielnie zbudować taki skuter niż przebrnąć przez wszystkie formalności.
Najtrudniejsze było chyba oczekiwanie na decyzję. Codzienne sprawdzanie telefonu i zastanawianie się, czy się uda. Kiedy w końcu dostałam informację o przyznaniu dofinansowania, poczułam ogromną ulgę i ekscytację, bo wiedziałam, że za chwilę moje codzienne życie naprawdę się zmieni.
Na rynku jest mnóstwo modeli i bardzo łatwo się w tym wszystkim pogubić. Jedne wyglądają świetnie, ale mają słaby zasięg. Inne są szybkie, ale ogromne i ciężkie. Jeszcze inne pięknie prezentują się w internecie, dopóki nie trafią na pierwszą dziurę w chodniku.
Ja potrzebowałam skutera stabilnego, wygodnego i bezpiecznego, który poradzi sobie zarówno w mieście, jak i na gorszych nawierzchniach. Ostatecznie zdecydowałam się na model EXCEL GALAXY EVO II.
Moje pierwsze wrażenie? Ogromny. Naprawdę ogromny. Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, przez chwilę zastanawiałam się, czy będę nim jeździć, czy raczej parkować mały statek kosmiczny.
W reklamach wszystko wygląda idealnie — spokojna jazda promenadą, lekki wiatr, pełen relaks. Rzeczywistość wyglądała trochę inaczej.
Na początku bałam się skręcać. Potem bałam się, że pojadę za szybko. Następnie odkryłam, że krawężniki wcale nie są takie niewinne, jak wyglądają z daleka. Pamiętam moment, kiedy próbowałam ominąć ludzi na chodniku i jednocześnie nie zahaczyć o ławkę. Czułam się bardziej jak kierowca tira w centrum miasta niż użytkownik skutera.
Po kilku dniach zaczęłam jednak nabierać pewności siebie. I wtedy wydarzyło się coś naprawdę ważnego — pierwszy raz od dawna mogłam pojechać dalej bez stresu, bólu rąk i ciągłego zastanawiania się, czy będę miała siłę wrócić do domu.
Przed zakupem skutera warto pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy — to nie jest sprzęt, który po prostu kupuje się i od razu bezproblemowo używa. Trzeba dobrze przemyśleć codzienne funkcjonowanie.
Bardzo ważne jest na przykład to, czy skuter zmieści się do windy albo czy będzie gdzie go ładować. Nawet najlepszy model nie pomoże, jeśli później okaże się, że nie można nim wyjechać z domu.
Warto też zastanowić się, po jakich trasach najczęściej się poruszasz. Inny model sprawdzi się głównie w mieście, inny na nierównych chodnikach, a jeszcze inny na dłuższych dystansach. Ja bardzo szybko odkryłam, że polskie chodniki potrafią przetestować każdy sprzęt lepiej niż producent.
Kiedy zaczęłam jeździć skuterem, zauważyłam coś bardzo ciekawego. Ludzie reagują zupełnie inaczej niż wcześniej. Jedni są zaciekawieni, inni zaskoczeni, a jeszcze inni traktują taki skuter jak technologiczny gadżet.
Pamiętam starszego pana, który zapytał mnie, ile ten skuter jedzie, bo wygląda szybciej niż jego rower. Innym razem dziecko patrzyło na mnie tak, jakbym prowadziła mały kosmiczny pojazd.
Są jednak również trudniejsze sytuacje. Niektórzy myślą, że skoro ktoś ma skuter, to już „ma łatwiej”. Nie widzą bólu, zmęczenia i ograniczeń, z którymi człowiek nadal mierzy się każdego dnia. Skuter nie zabiera niepełnosprawności. On po prostu pomaga żyć bardziej samodzielnie.
To chyba największy paradoks. Człowiek ma nowoczesny sprzęt, a później przegrywa z wysokim krawężnikiem, dziurawym chodnikiem albo źle zaparkowanym samochodem.
Pamiętam miejsce reklamowane jako w pełni dostępne dla osób niepełnosprawnych. Piękne zdjęcia, podjazdy, nowoczesny budynek. Problem pojawił się dopiero na końcu trasy, gdzie prowadziła nierówna kostka brukowa. Po kilku minutach jazdy czułam każdy kamień w kręgosłupie i bardzo szybko wróciłam do rzeczywistości.
Jedną z najważniejszych rzeczy jest realny zasięg baterii. W katalogach wszystko wygląda idealnie, ale rzeczywisty wynik zależy od terenu, pogody, stylu jazdy i wagi użytkownika.
Ogromne znaczenie ma również komfort siedzenia. Na początku wiele osób nie zwraca na to uwagi, ale po dłuższej jeździe wygodne siedzisko staje się absolutnie kluczowe.
Warto sprawdzić także stabilność skutera, szczególnie na zakrętach i nierównych drogach, ponieważ bezpieczeństwo jest ważniejsze niż wygląd sprzętu. Bardzo ważny jest również dostęp do serwisu i części zamiennych. Nawet najlepszy sprzęt może się zepsuć, a wtedy dobrze wiedzieć, że nie trzeba czekać kilku miesięcy na naprawę.
Bez najmniejszego zastanowienia.
Mimo formalności, stresu i wszystkich trudności skuter dał mi coś, czego wcześniej bardzo mi brakowało — większą niezależność. Mogę pojechać dalej, mniej się męczę, mam więcej swobody i mogę normalniej funkcjonować.
A dla osoby niepełnosprawnej niezależność często jest czymś bezcennym.
Ludzie czasem patrzą na taki sprzęt i widzą zwykły gadżet. Ja widzę możliwość wyjścia z domu bez lęku o własne siły, większą samodzielność i więcej świata wokół siebie.
I właśnie dlatego wiem jedno — zakup skutera elektrycznego był jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam.
Potrzebujesz wsparcia? Nie musisz robić tego sam.
Jeśli jesteś na etapie wyboru sprzętu albo czujesz, że obecny wózek czy rozwiązania nie dają Ci wystarczającej swobody, warto poszukać rozwiązania dopasowanego do Twoich realnych potrzeb. W Ortlife pomagamy dobrać sprzęt indywidualnie, biorąc pod uwagę codzienne funkcjonowanie, możliwości organizmu i styl życia, bo wiemy, że każda osoba z niepełnosprawnością ma inne potrzeby i oczekiwania.
Dla jednych najlepszym rozwiązaniem będą lekkie i zwrotne wózki inwalidzkie, dla innych większą niezależność zapewnią wózki inwalidzkie elektryczne albo nowoczesne skutery elektryczne, które pozwalają wygodnie poruszać się zarówno po mieście, jak i na dłuższych trasach bez nadmiernego wysiłku.
Coraz więcej osób wybiera również pojazdy elektryczne dla niepełnosprawnych, które pozwalają odzyskać większą swobodę, wrócić do aktywności i wyjść z domu bez stresu związanego z ograniczeniami organizmu czy zmęczeniem.
Wiemy też, że ogromnym wyzwaniem bywają kwestie finansowe i formalności związane z zakupem sprzętu. Dlatego pomagamy w uzyskaniu dofinansowania na wózki elektryczne, skutery elektryczne dla niepełnosprawnych oraz przystawki elektryczne do wózków inwalidzkich. Wspieramy w procesach związanych z PFRON oraz NFZ i pomagamy przejść przez wszystkie formalności spokojnie, krok po kroku.
Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi od razu. Czasem wystarczy po prostu zapytać i wspólnie sprawdzić, jakie rozwiązanie będzie najlepsze dla Ciebie i Twojej codzienności.
Dobry sprzęt i odpowiednia rehabilitacja to nie koszt. To inwestycja w niezależność, bezpieczeństwo i większy komfort życia każdego dnia.